czwartek, 26 czerwca 2008

Słowa.

Słowa.
Rzadko kiedy umiem wyrazić za pomocą słów, co czuję. Jestem w tym raczej nieporadna i się gubię. Nie do końca rozumiem metafory (i tak jest z tym już lepiej niż było kiedyś), czy przysłowia... Raczej wszystko rozumiem dosłownie.
Jak byłam mała i przeszkadzałam mamie, to słyszałam: "Daj mi spokój na 5 minut!". No więc dawałam. Dokładnie na 5 minut.
Kiedy ktoś mówił: "Zostaw nas na minutkę samych", to musiał się nieźle wściekać, kiedy wracałam do pokoju po minucie ^-^".
Za to ja dostawałam szewskiej pasji, kiedy ktoś mówił: "Za chwile". No bo ile trwa chwila?
Mój bzik na punkcie czasu trwa dalej.
"Wrzuć do wody i poczekaj aż zacznie wrzeć, a potem to póki miękkie nie będą"- no, ale nie prościej powiedzieć "będą miękkie za 30 minut"? >_< Bo inaczej, bez określenia czasu, chodzę co 5 minut do kuchni i sprawdzam, czy "już są miękkie"...
Trochę to uprzykrza życie ^-^"...

Mam swoje ulubione słowa i takie, których nie cierpię, i nie chodzi tutaj bynajmniej o ich wydźwięk, uczucia, które się w nich kryją itd. Po prostu ładnie dla mnie brzmią albo kojarzą mi się z czymś miłym.
Większość ludzi lubi słowo "święta".
A ja na przykład uwielbiam słowo "uda". Jest bardzo erotyczne. Tak samo, jak "żyły" czy "usta". Lubię słowo "ból", bo kiedy je wymawiam, jestem w stanie prawie go doświadczyć. Lubię słowo "świeczka", bo lubię świeczki, są ładne, mogą ładnie pachnieć i są miłe w dotyku, mają jednolitą fakturę.
Nie lubię słowa "prąd", bo się prądu boję. Tzn nie jestem paranoikiem i mogę podłączyć coś do prądu, ale zawsze się trochę boję. Bo moją prababcię kopnął prąd.
Słowo "chusteczka higieniczna" mnie wybitnie obrzydza. Bo mogą tam być czyjeś wydzieliny. A wydzielin się brzydzę, jak niczego.
Ot, taka mała obsesja. Z biegiem lat zaczynam używać nawet tych słów, których nie lubię, ale jak byłam mała, to ich unikałam ^-^""".

Zastanawiam się po co piszę takie bzdury. Chciałam przybliżyć trochę Zespół Aspergera innym ludziom, może nawiązać kontakt z kimś podobnym (bo chociaż strasznie się ludzi wstydzę, chciałabym poznać innego Aspi... nie wiem o czym miałabym z nim rozmawiać, rozmów o niczym nie lubię, ale może czułabym się mniej samotna?...), a może pokazać rodzicom małych Aspergerowców, że z tym naprawdę da się żyć?
Nie mam już pojęcia. Wydaje mi się, że to bezsensowne...

No właśnie. I znów mam wrażenie, że notka mi przygłupia wychodzi. A ten blog miał być idealny, perfekcyjny. To już taka moja choroba- perfekcja. Rzeczy, na których mi zależy, mają być idealne...

Wieczór. Bezsenność.
I myśl, że trzeba się kąpać. Nie lubię się kąpać. Lubię się moczyć w wannie, ale nie kąpać. Kąpanie się jest nudne. A w wannie można zmusić jakąś zabawkę do popływania. Ot i cała ja. Zdziecinniała.
Ale podobno to normalne, podobno AS osiągają trochę później dojrzałość... Podobno dopiero koło 30 roku życia są gotowi na poważne związki.
Ja na dzień dzisiejszy nie jestem i nawet, kiedy myślę, że chciałabym z kimś być, wiem, że bym uciekła. Bo nie chcę tracić swojej niezależności...

Za oknem zupełnie ciemno.
I tylko światła miasta.

Hm... Mam już plan na następną notkę ^-^.
A teraz kończę, bo internet mi zwalnia >_<...

Dowidzenia.

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Może kiedyś odnajdziesz się w związku:)

Anonimowy pisze...

un... też nie lubię tych informacji na produktach spożywczych (głupio to brzmi O_o)... na opakowaniach jedzenia? Też źle, ale wiesz o co mi chodzi.
Jak lubię jakieś słowo to je powtarzam np:uświadczać. "Dei-chan, dziś mnie w szkole nie uświadczysz." albo "Chyba tej czekolady w sklepie nie uświadczysz."
Ale mycie się jest fajne...
chu :*
uke

MYV pisze...

Koleżanka śmieje się,że od jakiegoś roku używam non-stop "tak naprawdę", rok temu było "prawda", wrzucane do zdania stanowczo za wiele razy...co będzie za pół roku?

Z żarciem mam inaczej...i tak będę biegać co 5 min bo...no bo tak...ewentualnie zapomnę, udało wam się kiedyś wygotować całą wodę gotując jajka? mi nie raz^^''

"żyły" są wspaniałym słowem!

ps....zbłaźnienie się na imprezie...
____________
:*:*:*

Anonimowy pisze...

Pamiętam taką sytuację, jak byłam mała. Chciałam chyba, żeby mama mi bajkę przeczytała. Mami na to, ze za chwilę. No to ja, bystre dziecko, spytałam ile to jest chwila. Ciągle nie mogę zapomnieć wyrazu twarzy mojej mamy po tym pytaniu ^^

Słowa, słowa... lubię takie, które nie są zwykłe w wydźwięku. "Orchidea" na przykład. Nigdy nie mówię tak po prostu "storczyk". Musi być ta bardziej niepolska nazwa. Ta ciekawsza.

Zbiera się na burzę.
Oczy mnie bolą.
Ot i wszystko.

otempora

ginger-girl pisze...

Nawet mnie małpa o notce nie poinformowała! Phi!

Chociaż może to i lepiej. Nie wiem co tu miałabym napisać. Lubie słowo święta. To jedyne co mi się nasuwa xD

;*

ginger-girl pisze...

aaa to ja, Martuśka xD tylko mam nick zmieniony xD

Anonimowy pisze...

Mi się notka podobała. Twój perfekcjonalizm widać wyraźnie, ja bym nie umiała tak ślicznie uczuć opisać. ;)
Świetne to było o tych słowach. Genialne wręcz. =^^= Strasznie mi się spodobały. Ja też mam słowa, które lubię, i których nie... Żyły - tez lubię żyły. Lubię przymiotnik "nabrzmiały". O.o"" Od "ust" wolę "wargi" ;) Lubię wydźwięk słów po japonsku, brzmią jakoś lepiej, tak jakoś poetycznie, tak, że niemal czuję melodię jakąś w nich... bo wolę "ame" od "deszcz", i z angielskim też tak często jest... wolę "blood" od "krew" itede... Albo "kokoro" od "serce", bo np. "heart" jakoś mi się nie podoba... ^^"""
Ale to było śliczne naprawdę, i nic w tej notce nie zgubiłaś, była wspaniała.
W kwestii kąpieli się nie wypowiem, bo brałam je tylko kilka razy w życiu (nie mam wanny, a u obcych mi głupio).
I nie masz się czego wstydzić! ^^ I z Tobą, mówiłam Ci, nie da się "nie mieć tematu".
Z Tobą można pogadac o wszystkim. :)

Pozdrawiam

@lu-chan

ania pisze...

ja lubię słowo elektromagnetyzm, a także po angielsku electromagnet (czyli elektromagnes)