wtorek, 4 stycznia 2011

Jak na uczelni

"Szlag mnie trafia, kiedy ktoś mówi o >>baśniowym świecie autyzmu<<. Spytajcie jakiejkolwiek osoby autystycznej czy z Zespołem Aspergera, czy jej świat jest baśniowy. Jeśli tylko potrafi mówić, powie, że jej świat nie ma nic wspólnego z baśniowością. To cierpienie, niedopasowanie do świata i ciągłe niezrozumienie."
/dr W./

Zbliża się sesja, jestem bardzo zestresowana.
Jadam aktualnie tylko czekoladę (+ wyroby czekoladowe) i pierogi ruskie.
Nie mam ochoty na rozmowy.
Bolą mnie oczy od lamp jarzeniowych.
Boli mnie głowa od hałasu na uczelni.
Bolą mnie mięśnie i kości.

Dwa plusy: radzę sobie na uczelni; nie wiem jakim cudem uczniowie mnie lubią.
To bardzo, bardzo miłe.

Przepraszam, że tak rzadko piszę, ale naprawdę bardzo źle się czuję po całym tygodniu spędzonym na uniwersytecie i w weekendy odreagowuję. Wczoraj nawet bardzo źle się czułam i bardzo chciałam wrócić już do domu, żeby móc "być sobą", czyli nie musieć panować nad stimowaniem. Ostatnio stimuję więcej niż zazwyczaj (tak mówi ojciec). W ramach odstresowania posegregowałam wszystkie pliki na komputerze.

Po sesji będę mieć bardzo dużo czasu, bo w IV semestrze mam mieć mniej zajęć i wtedy będę bardzo dużo pisać. Mam dużo pomysłów na notki. I tak pomyślałam, że jakby ktoś miał jakieś pytania czy coś podobnego, może napisać w komentarzu, a ja postaram się napisać o tym notkę (ćwiczę wchodzenie w interakcje z obcymi) :).

7 komentarzy:

tijgertje pisze...

"Spytajcie jakiejkolwiek osoby autystycznej czy z Zespołem Aspergera, czy jej świat jest baśniowy. Jeśli tylko potrafi mówić, powie, że jej świat nie ma nic wspólnego z baśniowością. To cierpienie, niedopasowanie do świata i ciągłe niezrozumienie."

No nie wiem. swiat, w ktorym jestesmy zmuszeni zyc na pewno daleki jest od bajki. Ale zarowno ja mam jakis tam swoj osobisty aautystyczny swiat, jak i moj syn ma "Planete Kasprow" i te swiaty sa fantastyczne. Bez nich byloby naprawde ciezko, a tak mamy cos wlasnego, gdzie mozemy sie zamknac i odreagowac. wcale bym sie nie chciala zamienic z kims, kto nie ma swojego odrealnionego swiata. wiem, ze w obecnej sytuacji trudno ci w to uwierzyc, ale przychodzi pewien moment, gdy sama musisz dokonac pewnych wyborow, jesli beda sluszne i zgodne z twoim wnetrzem, to wczesniej czy pozniej bedziesz w stanie znalezc balans miedzy tymi dwoma swiatami: z koniecznosci i z wyboru i bedziesz mogla byc szczesliwa. Swiecie w to wierze, bo uwazam sie za szczesliwa osobe, choc nie przecze, ze kazdego dnia borykam sie z wlasnymi "niedoskonalosciami" i "odchylami od normy". Stawiam jednak priorytety, ktore staram sie realizowac i nie zawracac soebie glowy bzdetami.

Anonimowy pisze...

Chciałam Ci podziękować, że piszesz tutaj, za nową notkę pomimo zmęczenia. Dzięki temu co napisałaś, a ja mogłam przeczytać, zaczynam powoli rozumieć, uczę się jak wygląda świat osób autystycznych, jak widzą, myślą, czują. Niedługo zacznę pracować z dziećmi autystycznymi, one nie potrafią opowiedzieć jak to z nimi jest. Ty potrafisz, więc Twój blog jest prawdziwą skarbnicą wiedzy :) Pozdrawiam serdecznie Basia

Agnieszka Rynkiewicz MAT, MD pisze...

Swiat wysokofunkcjonujących osób z autyzmem, a więc i tych z zespołem Aspergera potrafi być piękny. Z reguły jest to świat ich pasji, szczególnego zainteresowania. W nim królują :) - bo rozwijając tę pasję stają się w niej ekspertami.
Różne studia wyglądają dość podobnie pod względem formy (są więc wykłady, tłumy ludzi na korytarzach, sesje egzaminacyjne, napięte terminy, dużo czytania itd. Pytanie jednak czy jeśli już teraz jest Ci ciężko znieść szum, hałas, zamieszanie na korytarzach,kontakty z wieloma osobami w ciagu dnia, wykonywanie wielu zadań w któtkim czasie - to czy na pewno pedagogika specjalna i praca w niej pózniej będzie tym światem, który da Ci szczęście w przyszłości?
Pozdrawiam serdecznie.

Foksal pisze...

ja bym na twoim miejscu szła na japonistykę jako drugi kierunek, bo tak najłatwiej.
na pewno nikt z rodziny nie ciśnie cię, żebyś szła na superhiper studia, bo z twoją chorobą raczej trudno się potem robi karierę. za wysokie "koszty" emocjonalne. to co się tu szczypać? spełniaj marzenia, zagłębiaj się w słowniki i książki, niejeden o tym marzy.
to pisałam ja, wielbicielka Japonii w każdym szczególe oraz mgr pedagogiki, niestety.

Anonimowy pisze...

Znalazłam Twój blog kilka dni temu, przeczytałam cały naraz i nie mogę się doczekać kolejnych wpisów :) Nie znam Cię, ale wydajesz się być bardzo sympatyczną i ciekawą osobą. Dzięki Tobie wiem więcej na temat zespołu Aspergera i nie jest to już tylko wiedza płynąca z definicji w Wikipedii, ale z życia. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze, jesteś bardzo inteligentną i ambitną osobą, myślę, że dasz sobie radę w życiu, a wszystkiego tego, co na razie Cię przerasta, z czasem się nauczysz. Powodzenia!

Piece of the puzzle pisze...

Foksal, ale ja chcę być pedagogiem. Mnie praca z dziećmi po prostu cieszy i nie mogę się doczekać, jak będę mogła z nimi pracować, a nie tylko "zaliczać" praktyki. W ogóle, te studia mnie cieszą. Tylko sesja nie jest najcudowniejszym momentem.
Nie wiem, czy będę pracować jako pedagog za 10 lat. Podejrzewam, że nikt nie wie, czy będzie pracował w zawodzie za 10 lat.

Foksal pisze...

ale bądź sobie pedagogiem :) tylko że nie odpuszczaj hobby, to chciałam powiedzieć. dlatego napisałam o drugim kierunku (studiujesz jednocześnie dwa i nawet dwa stypendia naukowe można z tego mieć:)