Ostatnio bardzo się stresowałam. Załatwianie spraw ze złożeniem dokumentów na studia, jeżdżenie na poszczególne wydziały, żeby złożyć owe dokumenty. No i niepewność czy się dostanę. Wszystko to przerażało mnie niesamowicie. Wieczorami więc opierałam się plecami o ścianę, opierałam głowę i przechylałam ją na boki nie odrywając od ściany, w taki sposób, że ściana uciskała mi głowę. Mama mówiła, że chyba znów mam problemy z czuciem głowy, ale ja osobiście sądzę, że to pomaga mi jak jestem zestresowana, więc nie wiem, która z nas ma rację. No, ale 10.07 dowiedziałam się, że się dostałam na pedagogikę specjalną :). W tym tygodniu muszę donieść niektóre dokumenty i zrobić zdjęcia do indeksu. Tego ostatniego się boję chyba najbardziej. Pan/i w studio fotograficznym zawsze musi mnie układać, więc dotyka mnie zupełnie obcy człowiek. To prawie tak samo frustrujące, jak wydawanie przez sprzedawcę reszty do ręki.
Później planuję wyjechać do przyjaciółki na 10 dni. A potem, jeżeli się uda, pojedziemy na 10 dni na Słowację. Najbardziej mnie przeraża wizja tego, że w przyszły poniedziałek (jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z moimi planami), będę musiała zupełnie sama wsiąść do pociągu i znaleźć swój wagon i przedział. Boję się tego, jak nie wiem co. I boję się tego, że u niej w domu będą jeszcze inni ludzie. Ale staram się uspołeczniać i to bardzo się staram.
Sama podróż pociągiem mnie bardzo cieszy, bo uwielbiam jeździć pociągami i samochodami. Uwielbiam siedzieć i patrzeć za okno, jak zmieniają się krajobrazy, jak kolory zlewają się w jedno. Sama jazda jest bardzo przyjemna. Tłok, hałas i szukanie swojego miejsca- dużo mniej.
Czasem czuję się, jakbym była na takiej karuzeli, jak na zdjęciu poniżej. Wszyscy się dobrze bawią, tylko mnie przeraża hałas i szybkość. Ale kolory karuzela ma ładne. Jaskrawe.

