
Chciałabym się jeszcze odnieść do poprzedniej notki ;).
Ktoś, kto nie ma do czynienia z ZA mógłby dojść pod jej wpływem do wniosku, że można się wyleczyć z ZA. Nic bardziej mylnego. Nie można, bo ZA, autyzm ani żadna forma niepełnosprawności nie są chorobą. Są czymś stałym, co się ma do końca życia.
W przypadku autyzmu, pewnych zachowań można się wyuczyć, tj można obserwować zachowania NT i uczyć się ich. To, że łatwiej mi nawiązać kontakt z drugim człowiekiem, nie znaczy, że jest to dla mnie tak proste, jak dla osoby neurotypowej. Po prostu kontroluję samą siebie, żeby nie gadać cały czas o jednym i tym samym, żeby patrzeć drugiemu człowiekowi na twarz i staram się zapamiętać, jak największą ilość informacji, które mi opowie o sobie, żeby móc go potem spytać: "a twój synek jest już zdrowy?" (zauważyłam, że NT lubią, jak ludzie pytają o takie rzeczy; zupełnie nie wiem czemu).
Kwestia dotyku to też nie jest łatwa sprawa. Są dni (jak ostatnio), że znoszę dotyk bardzo dobrze, może mi nawet sprawiać przyjemność i mogę się sama upominać, żeby ktoś mnie przytulił. Ale są dni, w które dotyk mnie irytuje, drażni, wręcz boli.
Nad wszystkimi tymi umiejętnościami muszę ćwiczyć, bo inaczej zanikają (sama zauważam, że po weekendzie, w poniedziałek jestem rozdrażniona i rozkojarzona przez tłumy, hałas itp wrażenia, których nie miałam przez weekend.). Inna ważna kwestia to fakt, że te wszystkie umiejętności są wyuczone, a nie nabyte -> link.
Więc - nie są naturalne.
A poza tym ja bardzo lubię swój świat stimów, przyglądania się godzinami jak płyta CD odbija światło czy spędzania całego dnia bez przerw na jedzenie na pogłębianiu informacji o Japonii (moje główne obsesyjne zainteresowanie) ;). Czym innym jest fakt, że uspołecznienie jest konieczne, bo nie żyję sama, obracam się wśród ludzi, z którymi wypadałoby się jakoś dogadywać (a poza tym nikt nie chce być sam), a czym innym jest fakt, że nie chciałabym być inna (no... może chciałabym lepiej rozumieć te społeczne gry, bo to mnie naprawdę dołuje), bo nawet nie umiem sobie wyobrazić, jak to jest postrzegać świat inaczej.
PS: na TO jestem nakręcona od wczorajszego wieczoru; podobają mi się kolory, świetna animacja, a Czajkowskiego uwielbiam.
PS II: jestem pewna, że ludzie, którzy mają styczność z autystami, czy Aspimi dobrze zrozumieli poprzednią notkę i te dzisiejsze tłumaczenia nie są potrzebne ;). To tak na potrzeby tych, którzy niewiele wiedzą ;).
PSIII: tak się zastanawiam nad tematem pracy licencjackiej (tak, wiem, jestem dopiero na I roku ;).) i wiem, że na pewno chciałabym pisać o czymś, co jest związane z autyzmem, ZA czy WFA. Może ktoś mi podrzuci jakiś ciekawy temat?:D